Będąc małą dziewczynką, w praktyce każde wakacje spędzałam u mojej kochanej babci. Miałyśmy wspólne tajemnice, razem spacerowałyśmy po okolicznym lesie i udawałyśmy czarownice szukające składników na magiczne napoje. Babcia lubiła się bawić ze mną w gotowanie “magicznych napojów“, które tak w rzeczywistości nie były magiczne, a rośliny, które gotowałyśmy, nie zostały dosłownie jadalne. Jednakże zabawa była rzeczywiście przednia. Podczas jednych z wielu przerw wakacyjnych, które perfekcyjnie pamiętam, jak zwykle chadzałyśmy z babcią po lesie. Znalazłyśmy wtedy jakiś dziwny krzew, ale ani ja ani babcia nie mogłyśmy rozpoznać co to za roślina. Babcia zażartowała, że doda listki tej rośliny do popołudniowej herbaty. Dla babci to był żart, natomiast ja postanowiłam rzeczywiście tego spróbować. Roślina wydzielała piękny zapach. Herbata z dodatkiem znalezionej rośliny była zwyczajnie cudowna. Zawołałam babcie i dałam jej odrobinę naparu do próbowania. Babcia zachwyciła się smakiem i powiedziała, że od w tym momencie to będzie nasza nowa sekretna herbata. Tak oto podczas jednej z naszych zabaw powstała cudowna czarna herbata, herbata Nilgiri, którą piję po obecnie dzień, i która przypomina mi cudowne chwile spędzone z babcią.
Jeden komentarz do “Herbata Nilgiri”
Zostaw komentarz
Zaloguj się, by móc komentować.
15 grudnia 2011 o 12:09
[...] szukające składników na magiczne napoje. Babcia lubiła się bawić ze mną w gotowanie „magicznych napojów„, które tak realnie nie były magiczne, a rośliny, które gotowałyśmy, nie zostały nawet [...]